Damon spacerował samotnie ulicami Mystic Falls. Rozmyślał o
ostatnim wieczorze i o jego ostatnim spotkaniu z Katherine. Porównywał je. Co Petrova
mu powiedziała? Aaa… ,,Nigdy Cię nie kochałam. To zawsze był Stefan’’. A Elena użyła wczoraj tych samych słów, znów wobec niego..! ,,Jesteś taka jak Katherine!-
odpowiedział Damon- nie wiem jak mogłem ci zaufać…”. Zabolało ją to. Widział
jak na jej twarzy smutek ulega złości a następnie łzom. Nie chciał na to
patrzeć, więc wyszedł i jak zawsze swe smutki utopił w whisky. Później do jego
łóżka wskoczyła jakaś panna, spędził z nią noc a następnie zauroczył. To był
jego sposób na smutek, żal, zdołowanie. Nie zamierzał siedzieć, płakać i pisać
w pamiętniku jak np. Stefan lub Elena. Wolał
się zabawić, a szczególnie tak, by osobę, która go zraniła ukuło uczucie
zazdrości lub winy. Upił się jak zawsze
w tym stanie postanowił udać się do Eleny i wypowiedzieć wszystkie smutki, a
potem wymazać jej je z pamięci. To był jego kolejny sposób na pokonanie smutku.
Dziewczyna wystraszyła się na jego widok, jak zwykle wszedł bez pukania i siedział
na parapecie.
-Damon, wybacz, nie jestem w nastroju na rozmowy z tobą, a
szczególnie po pijaku.
- Chciałem tylko życzyć Ci dobrej nocy księżniczko, ale
jeżeli tego nie chcesz to bardzo mi przykro…
- Dobranoc Damon.- odrzekła
Elena, po czym Salvatore’a już nie było.
``````````````````````````````````````````````````
Gilbertówna wstała szczęśliwa i wypoczęta. Zaraz miała mieć randkę
ze swym księciem z bajki. Szybko się ubrała i udała do ich ulubionej
kawiarenki. Z daleka ujrzała Stefana siedzącego przy stoliku i podbiegła do
niego.
-Cześć kochanie! – powiedziała z uśmiechem.
-Witaj najdroższa.- odpowiedział jej książe całując ją
czule.
``````````````````````````````````````````````````
Starszy Salvatore wracał z polowania. Nagle usłyszał czyjś
płacz. Normalnie nie zwróciłby na to uwagi, lecz czuł, że musi jej pomóc.
-Witaj piękna! Czy coś się stało?- dziewczyna spojrzała na
niego wielkimi, pełnymi łez, niebieskimi oczami i wtedy Damon spostrzegł, że
jest ona całkiem ładna. Blond włosy otulały ramiona nieznajomej niczym płaszcz,
czerwone usta niczym dwa płatki róży wprost prosiły by je pocałować, a różowe
policzki tylko dodawały jej uroku.
-Tttak…- jąkała się piękna- Ja nie wiem od czego zacząć…
-Jak się nazywasz ślicznotko?
- Anabell Patrick. Umm… pewnie mi nie uwierzysz, ale jestem
wampirem..! I w tym mój problem! Nie wiem jak się w tym wszystkim połapać.
- Pewnie Cię zaskoczę, ale wiem, że jesteś wampirem i nawet
znam pewną osobę, która może Ci pomóc.- uśmiechnął się Damon i podał jej rękę.
______________________________________
Powodzenia :) Blog bardzo interesujący;) Obserwuje i zapraszam ;)
OdpowiedzUsuń